
Próba zrozumienia objawów dysfunkcji tarczycy niejednokrotnie przypomina mierzenie się z wiedzę tajemną – czasem pasują wszystkie symptomy, a czasem żaden z elementów. Postawienie właściwej diagnozy bywa początkiem długiej drogi obrania optymalnego kierunku leczenia. Dlatego tak istotnym jest, aby nie lekceważyć żadnych niepokojących sygnałów, które nawet w subtelny sposób wysyła organizm. Permanentne, trwające latami ignorowanie zaburzonej wewnętrznej równowagi (przejawiającej się choćby nieustannym zmęczeniem), osłabia kondycję organizmu prowadząc do znaczącego pogorszenia jakości życia.
Międzynarządowe powiązania na wielu płaszczyznach, m.in.: podwzgórze- przysadka- tarczyca, tarczyca- wątroba, tarczyca- nadnercza, tarczyca- jajniki pokazują w jak wielu kierunkach może nastąpić rozchwianie systemu i jak trudna może okazać się próba przywrócenia pierwotnego ładu. Tarczyca to wymagający partner, dlatego tak istotne jest uzyskanie fachowej pomocy u sprawdzonych, wykwalifikowanych specjalistów, którzy podejdą do schorzenia całościowo, a nie tylko przez pryzmat rozchwianego czynnościowo narządu. Zespołowe konsultacje wprawnie łączące wiedzę medycyny konwencjonalnej z korzyściami, które niesie medycyna naturalna, umożliwiają stworzenie zindywidualizowanego kompleksowego programu leczniczego obejmującego farmakoterapię, dieto- i fitoterapię.
Ze względu na bardzo szeroki zakres możliwych zaburzeń czynności tarczycy – niedoczynności, nadczynności, dysfunkcji o podłożu autoimmunologicznym, warto zdawać sobie sprawę, że każda jednostka chorobowa będzie wymagała innych zaleceń, które dodatkowo mogą zostać zmodyfikowane, po zweryfikowaniu indywidualnych obciążeń rodzinnych, historii choroby, występowania i przebiegu innych schorzeń, czy stosowanej farmakoterapii. To, co zawsze warto podkreślać – tarczyca nie jest odrębnym organem, wszelkie zaburzenia znajdują przełożenie w innych narządach, systemach i układach, nawet tych pozornie niepowiązanych. Aby prowadzony proces leczenia przyniósł pożądane efekty wymaga współdziałania sprawnego zespołu specjalistów, m.in.: z zakresu:
- endokrynologii – kontrola układu endokrynnego, uregulowanie poziomu hormonów;
- tyreologii – prowadzenie leczenia w zakresie występujących guzków, wola, itp.;
- interny (chorób wewnętrznych) – uregulowanie pracy osłabionych narządów w wyniku zaburzonej czynności tarczycy, bądź stanowiących bezpośrednią przyczynę problemów z tarczycą
- dietetyki – wprowadzenie restrykcji żywieniowych, ustawienie indywidualnego planu dietoterapeutycznego ;
- fitoterapii – włączenie terapii wspomagającej, protokołów ziołowych.
Bardzo często ze względu na szerokie spektrum dolegliwości niezbędne może się okazać dodatkowe wsparcie:
- psychologiczne – leczenie depresji, wsparcie w zakresie towarzyszącej apatii, przewlekłego stanu odrętwienia;
- dermatologiczne- ukierunkowanie na osłabioną kondycję skóry i przydatków (włosów, paznokci);
- trenerskie – ustawienie indywidualnego planu treningowego celem aktywacji spowolnionego metabolizmu.

W przypadku schorzeń, w których osłabiony jest jeden, bądź więcej narządów dokrewnych dieta rozumiana jako model żywieniowy staje się nowym, lepszym sposobem na życie, a nie krótkoterminowym działaniem na „tu i teraz”. Zmiany chwilowe, owszem pozwolą na czasowe wsparcie chorego narządu, ale nie poprawią na stałe efektywności jego funkcjonowania. W dietoterapii chorób tarczycy istotna jest nie tylko długofalowość, ale również strategia o szerokim zakresie podejmowanych działań. Zupełnie inne postępowanie będzie prowadzone w przypadku nadczynności, gdzie podstawą jest odciążenie „zmęczonego” organu, a inne w sytuacji niedoczynności – gdzie narząd wymaga wzmocnienia i pobudzenia do pracy. Nadczynność oraz niedoczynność to również odmienne tempo przemiany materii obrazowo rozumiane jako tycie z powietrza, czy chudnięcie z kości. Właściwa podaż energetyczna posiłków, uwzględniająca niezbędny czas na procesy trawienne i połączona z obserwacją organizmu ułatwia zapanowanie nad gwałtownym przyrostem masy ciała lub niepokojąco nadmiernym spadkiem, utratą kilogramów. Rozsądne manewrowanie gęstością energetyczną pożywienia umożliwia dostosowanie diety do aktualnych potrzeb i możliwości organizmu – lekkostrawne posiłki będą wsparciem dla przeładowanego, „zamulonego” układu pokarmowego, a wysokoodżywcze bomby – zastrzykiem energii oraz składników w przypadku wyczerpującej, nieustannej pracy na podwyższonych obrotach. Za bardzo, bardzo wiele problemów również z tarczycą odpowiada charakterystyczny dla czasów współczesnych nieograniczony dostęp do żywności. Jako społeczeństwo jemy dużo więcej, znaczniej częściej i bez jakichkolwiek ograniczeń. Przede wszystkim jest to żywność wytworzona w sztucznych, ściśle kontrolowanych warunkach opartych na znacznej ingerencji mechanicznej i chemicznej, wyjałowiona pozbawiona wartości odżywczej oraz korzystnego ładunku energetycznego. Co gorsza, większość z ogólnodostępnego asortymentu to produkty tylko złudnie przypominające pożywienie, imitujące smak oraz barwę owoców, czy warzyw będące efektem wyżej wspomnianych procesów laboratoryjnych prowadzonych na potrzeby branży spożywczej. Ta „a’la żywność” ma być tania na etapie produkcji, o możliwie długim terminie przydatności i wbrew pierwotnej nazwie – nie żywi, tylko sztucznie zapycha żołądek, naczynia krwionośne oraz jelita, „obkleja” lub wywołuje powstawanie guzów w narządach dokrewnych.
Wysokoprzetworzona żywność, naszpikowane antybiotykami i hormonami produkty pochodzenia zwierzęcego (przede wszystkim mięso – głównie brojlery, nabiał), bogata w fitoestrogeny soja, modyfikacje genetyczne, używki, w tym również niepozorna kawa i herbata działają na organizm destrukcyjnie, rozregulowując gospodarkę hormonalną oraz wywołując stan zbliżony do ciągłego zagrożenia (permanentne indukowanie stresem). Żywność może leczyć, wyleczyć ale również zabić w krótszym, bądź dłuższym przedziale czasowym. Wizja dożywotniego bycia na tzw. diecie i przestrzegania wielu restrykcji nie napawa optymizmem, ale założenie, że wszystko jest względnie stałe, a do pogorszonego samopoczucia można się przyzwyczaić to droga donikąd. Wnętrze ludzkie podlega nieustannym zmianom, nie ma nic statycznego. Wraz z płynami ustrojowymi wszystko się porusza, przemieszcza, poddawane jest przeobrażeniom, rozpadowi, stanowi środek transportu lub choćby substrat syntezy. Nieustanna zmienność oraz ustawiczna praca organizmu powoduje, że jeżeli jakikolwiek układ jest osłabiony, bez przywrócenia wewnętrznej równowagi (m.in. dietą) uszkodzenia są pogłebiane, a zaburzenia coraz bardziej widoczne, wyraźne. W pewnym momencie ciało jest już na skraju wytrzymałości i przyparte do tzw. muru „staje okoniem”, odmawiając współpracy praktycznie na każdym polu i podczas wykonywania nawet najbardziej postawowych czynności. Z miesiąca na miesiąc, z dnia na dzień z osoby „tylko” przewlekle zmęczonej, nieustannie sennej można przeistoczyć się w zupełnie apatyczną, niezdolną do funkcjonowania w społeczeństwie. Biorąc pod uwagę, że problem tarczycy to zazwyczaj problem całego organizmu, uogólnione objawy oraz przeciążenie takich kluczowych narządów jak: wątroba, nadnercza, czy jajniki, niezbędnym staje się dietoterapia ukierunkowana na wyżej wymienione narządy dokrewne. Osłabiona wątroba to również gorzej pracujący woreczek żółciowy i niewystarczająca produkcja żółci. Zbyt mała ilość żółci to znacznie ograniczona przyswajalność składników z pożywienia, m.in.: witamin tłuszczorozpouszczalnych, za które odpowiada niemalże w 80%. Niedomagająca wątroba, nadnercza, czy jajniki mają wspólny mianownik – przewlekłe narażenie na stres, który indukowany jest również niewłaściwą dietą.

Problemy z tarczycą to przejaw krzyku całego ciała – jak je zatem wspomóc „od tzw. środka”, by nie maskować jedynie objawów? Pierwszym krokiem będzie przynajmniej czasowa eliminacja większości a czasem wszystkich (w zależności od tolerancji i kondycji organizmu) pozycji z wyżej wymienionej listy oraz przestawienie organizmu na znacznie zwiększoną podaż warzyw i owoców. Choć pozornie powyższe zalecenia wydają się mało skomplikowane to jednak warto zaznaczyć, że grupa warzyw i owoców również wymaga uszczegółowienienia, ponieważ w zależności od rodzaju problemów z tarczycą są rodziny warzyw mniej i bardziej wskazanych. Jedną z rodzin budzących najwięcej kontrowersji jest rodzina kapustnych (brukselka, kalarepa, wszelkie odmiany kapusty, jarmuż, brokuły, kalafior), ze względu na obecność glukozynolanów i ich pochodnych. Ta szeroka grupa związków (w nie do końca trafiony sposób określana mianem antyodżywczych) może prowadzić do zaburzeń gospodarki jodem, ale warto również mieć na uwadze działanie antybakteryjne, przeciwzapalne, przeciwnowotworowe, wspomagające pracę wątroby, czy obniżające wydzielanie estrogenów. To, co jeszcze kilkanaście lat temu uważano za śmiertelnie niebezpieczne i kategorycznie zabronione, dzisiaj traktowane jest jako zakorzeniony mit.
Zobacz również: WYLECZONE Z HPV! Niemożliwe? A jednak!
Zamiast całkowitego wykluczania niektórych pozycji warzyw warto zwrócić uwagę na formę spożycia i zastosowanie obróbki termicznej (min. 3 minuty gotowania bez pokrywki lub poddanie procesom fermentacji). Stanowisko co do szkodliwości działania nie zmieniło się jedynie w przypadku zaliczanej do roślin strączkowych soi – białko sojowe jest najtańsze, dlatego wykorzystywane na szeroką skalę w przemyśle spożywczym wszędzie, gdzie to tylko możliwe jako zamiennik, imitacja białka zwierzęcego lub wypełniacz. Spożywana w nadmiarze może stanowić pokarm wolotwórczy, a goitrogeny w niej zawarte nie poddają się dezaktywacji podczas gotowania. Niezwykle istotnym elementem jest nie tylko wykluczenie produktów wysoce ryzykownych, ale i włączenie do codziennego jadłospisu żywności z grupy „super food” charakteryzującej się wysoką koncentracją dobroczynnych składników aktywnych, m.in.: kurkuma, imbir, orzechy brazylijskie, natka pietruszki. Uwzględniając dodatkowo minerały i witaminy o szczególnej roli w leczeniu chorób tarczycy (jod, selen, cynk, wit. D oraz cała grupa witamin tłuszczorozpouszczalnych, witaminy z grupy B), jednocześnie eliminując suplementy oraz produkty hamujące działanie leków/ hormonów tarczycy (np. kawa) można w sposób satysfakcjonujący przywrócić prawidłową czynność tarczycy i innych narządów dokrewnych. Dietoterapia w wyżej wymienionym zakresie to proces długotrwały, zróżnicowany, wymagający obserwacji ze strony samego pacjenta oraz szczególnej uwagi i stałej kontroli ze strony zespołu specjalistów.

Zioła – przez jednych zupełnie lekceważone, pogardliwie określane mianem chwastów, przez innych traktowe z majestatem jako skarbnica wszelkich dobrodziejstw. Wspomagają terapie konwencjonalne, niwelują stany zapalne, odciążają przepracowane narządy, przywracają stan równowagi mikrobiologicznej i właściwe pH organizmu, usprawniają procesy syntezy oraz rozpadu, oczyszczają płyny ustrojowe, usuwają złogi. Ziołolecznictwo to jedna z najstarszych dziedzin medycyny naturalnej, mająca na celu wykorzystanie surowców i przetworów roślinnych, by pobudzić organizm w kierunku korzystnych zmian. Paleta dobroczynnych właściwości ziół jest niezwykle szeroka, ale tak samo jak niewłaściwie „skrojoną” dietoterapią, tak i nieumiejętnym doborem ziół można wyrządzić sobie krzywdę, dlatego istotne jest wsparcie doświadczonego fitoterapeuty/ zielarza. Z ziół można korzystać na wiele sposobów – w formie: wywarów, naparów, kąpieli, okładów, czy inhalacji.
Podstawowa różnica pomiędzy poszczególnymi sposobami przygotowywania ziół polega na sposobie stosowanej obróbki:
